Sprzątanie w ciąży

Powyższy temat wydaje się pozornie błahy. Dlaczego bowiem stan błogosławiony miałby kłócić się ze sprzątaniem czy stanowić wymówkę dla nieładu i bałaganu. Istnieją jednak czynności i substancje chemiczne, które są zdecydowanie przeciwwskazane w ciąży i wcale nie chodzi tutaj o złe samopoczucie utrudniające prace domowe. Ku mojemu zaskoczeniu jako pierwsza powiedziała mi o tym… kosmetyczka. Zdania lekarzy (pytałam o to czterech ginekologów) są natomiast podzielone. Jedni zdecydowanie odradzają poniższe, inni to bagatelizują lub zrzucają odpowiedzialność na kobietę („jak pani uważa”).

Nadwyrężanie mięśni brzucha

Odradza się przede wszystkim wykonywanie wszelkich gwałtownych ruchów oraz czynności związanych z naciąganiem i nadwyrężaniem mięśni brzucha. Nie chodzi tylko o dźwiganie, noszenie i przesuwanie ciężkich przedmiotów (noszenie zakupów czy miski z praniem, przenoszenie wiaderka z wodą, przesuwanie mebli, itp.). Odpada zatem wieszanie firan i zasłon, mycie okien czy ścielenie łóżka z szybkim, wielokrotnym podnoszeniem rąk wysoko do góry – lepiej obejść łóżko nawet trzy razy, rozkładając powoli rogi kołdry i narzuty, aniżeli szarpać się z pościelą w pośpiechu. Odkurzanie i szorowanie podłóg także lepiej pozostawić innym domowników, chociażby partnerowi czy mężowi (miło, gdy możemy liczyć na takie wsparcie). Prace przydomowe, takie jak koszenie trawy, grabienie liści czy odśnieżanie (choć trudno to ostatnie odnieść do obecnej aury…) również są zakazane. Dla jednej moich bliskich koleżanek „spacer” z elektryczną kosiarką do trawy skończył się niestety odpływaniem wód płodowych i przedwczesnym porodem w siódmym miesiącu ciąży.

Nie każdej kobiecie w ciąży powyższe czynności mogą zaszkodzić, aczkolwiek zbytnia beztroska w tym temacie w najlepszym wypadku może skończyć się bólem brzucha (i tak zwykle obecnym, co spowodowane jest rozciąganiem się mięśni brzucha, macicy i więzadeł), w gorszym krwawieniem, a w skrajnym nawet poronieniem. Powiedzenie, że „pośpiech jest złym doradcą” w tym temacie jest zdecydowanie adekwatne.

Kontakt z detergentami

Ograniczenie powyższego do minimum jest istotne zwłaszcza podczas pierwszego trymestru, gdy wiele substancji może działać na rozwijające się dziecko (nie lubię określenia płód) teratogennie (poronnie). Trudno zaliczyć do nich na przykład płyn do mycia naczyń (większość zawiera środki powierzchniowo czynne, obecne również w szamponach, żelach pod prysznic, itp.), ale już od wybielaczy, preparatów do czyszczenia podłóg, toalet, piekarników czy armatury łazienkowej zdecydowanie powinnyśmy się trzymać z daleka. Podobnie rzecz ma się z nawozami i środkami ochrony roślin. Mają bowiem działanie silnie drażniące nie tylko zewnętrznie (wnikają w głębsze warstwy skóry aniżeli tylko naskórek), ale i wewnętrznie – podczas sprzątania narażamy się na wdychanie ich oparów. Warto w tym miejscu przypomnieć, że to z czym ma kontakt matka (nie tylko pokarmy i napoje) trafia również do dziecka.

Alternatywy

Istnieją oczywiście środki czyszczące o łagodniejszym składzie (np. tania i skuteczna polska Barwa) czy możliwości ograniczenia kontaktu z substancjami chemicznymi (zakładanie rękawiczek i maseczek ochronnych, przeznaczenie wybranej odzieży tylko do sprzątania i pranie jej po każdym użyciu w tym celu). Warto rozważyć również stosowanie zdrowszych i tańszych zamienników substancji czyszczących. Woda z octem (zwłaszcza winnym czy jabłkowym) jest doskonałą alternatywą dla sklepowych odkamieniaczy, podobnie działa kwasek cytrynowy (a jeszcze lepiej – sok z cytryny, mający dodatkowo działanie wybielające). Umycie wanny czy toalety takimi roztworami (zwykle w proporcji 50:50) da podobny efekt. Soda oczyszczona lub proszek do pieczenia rozpuszczone w wodzie z łatwością usuną zabrudzenia w kuchni. Zaschnięty tłuszcz nie wymaga użycia mleczka – doskonale poradzi sobie z nimi pozostawiona na kilka minut piana z płynu do naczyń. Meble (nie tylko drewniane) nie zawsze musimy czyścić środkami przeznaczonymi do tego celu – często wystarczy ściereczka i czysta woda. Niezłym rozwiązaniem (przy większym budżecie) jest używanie czyścików i mopów parowych. Z tym zastrzeżeniem, że świetnie usuwają zabrudzenia z tzw. podłóg twardych (gres, kamień, marmur, terakota, itd.), ale nie nadają się do czyszczenia paneli, desek drewnianych, itp.

Nie każda z nas ma komfort otrzymywania pomocy w wykonywaniu domowych obowiązków przez członków rodziny. W miarę możliwości jednak, zamiast za wszelką cenę udowadniać sobie czy otoczeniu, że „ciąża to nie choroba”, warto dać się odciążyć innym, zadbać o zdrowie swoje i malucha, a nawet zmienić nawyki w zakresie sprzątania (jak wspomniana zmiana środków chemicznych na łagodniejsze). Lepiej zachować większą ostrożność, aniżeli później martwić się, czy nie zaszkodziliśmy własnemu dziecku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>