Nisza (nie tylko) dla Przyszłych (i Obecnych) Mam…

Spodziewam się Pierwszego Dziecka. Jestem za półmetkiem tego niesamowitego oczekiwania, bo już w 24 tygodniu. Od 12 tygodnia wiem, że w kwietniu przyszłego roku po drugiej stronie mojego brzuszka pojawi się Nasz Synek. Gdy po raz pierwszy usłyszeliśmy bicie serca Naszego Maluszka świat się na chwilę zatrzymał…
Później stopniowo wszystko zwalniało. Zaczął mi przeszkadzać nadmiar wrażeń w pracy i poza nią, hałas w Galeriach Handlowych, przepełniona szafa, jedzenie w pośpiechu. Okazało się, że wcale nie muszę raz w tygodniu odwiedzać Douglasa (wcześniej zakładając: „kupię tylko jakiś pachnący drobiazg”), powinnam oddać lub sprzedać zdecydowaną większość butów i ubrań, zaprzestać kupowania kosmetyków „na zapas”, itp. Przestały mnie kusić promocje, gazetki reklamowe, gratisy do większych zakupów, specjalne rabaty dla stałych klientów, etc. Te uczucia potęgowały się wraz z pogarszającym się samopoczuciem, skutkującym zwolnieniem lekarskim od 11 tygodnia ciąży…
Slow Life, Slow Fashion, Slow Food… Nadmiar wolnego czasu spowodował, że wróciłam do nałogowego czytania książek, rozpoczęłam niekończące się porządki w szafach i komodach, przypomniałam sobie o prezencie gwiazdkowym od MM sprzed dwóch lat (maszyna do szycia!), zmieniłam nawyki żywieniowe, znalazłam też czas na codzienne ćwiczenia (dzieki którym bóle kręgosłupa zmniejszyły się), aczkolwiek z bólem serca porzuciłam też wówczas (pod koniec pierwszego trymestru) jeżdżenie na rowerze, którym od kilku miesięcy pokonywałam codzienną drogę do i z pracy. Przestałam odwiedzać centra handlowe, chociaż spacery z MM często kończyły się w Castoramie: wychodziliśmy bogatsi o nowe kwiaty do domu i na balkon czy półprodukty do wykonania DIY mebli… MM pod koniec marca położył nowe płytki na balkonie (On naprawdę potrafi wszystko w zakresie prac remontowych, chociaż nijak ma się to do Jego wyuczonego i wykonywanego zawodu – przy czym nie mówię tego jedynie wiedziona Miłością) i to miało zwieńczyć trwający ponad rok remont nowego mieszkania. W naszym przypadku jednak hasło reklamowe sieci marketów spożywczych: „Jak to dobrze, że Biedronka jest tak blisko” znalazło swój odpowiednik właśnie w Castoramie i dzięki temu sami zrobiliśmy m. in. trzy szafy w zabudowie i garderobę, a obecnie wieńczymy dzieło w postaci szafki pod umywalką umiejscowioną na blacie z konglomeratu marmurowego. Wszystko to dokładnie tak, jak chcieliśmy – bez kompromisów, niechcianych czy chwilowych rozwiązań, z maksymalnym zaangażowaniem i satysfakcją – a przy tym za 1/3 trzecią kosztów, które musielibyśmy ponieść zamawiając gotowe. Zdumiewające ile pasji i talentów można odkryć… ale o tym innym razem.
Wbrew moim oczekiwaniom okazało się, że idea szeroko pojętego SLOW w (teoretycznie) „studni bez dna” jaką jest Internet nie ma szczególnego odzwierciedlenia dla Przyszłych Mam. Dodatkowo grudzień jest miesiącem, w którym niestety co kilka dni pobijam rekordy porannego wstawania (dziś o 3.30…), więc w tym nadmiarze wolnego czasu – jestem…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>